| milsalsero |
| ::księga
gości:: 2007 styczeń 2006 wrzesień styczeń 2005 listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty |
A życie dalej się toczy Jakby na to nie spojrzec fajnie jest byc tatą :) Właśnie przed chwilą zaglądałem do łóżeczka i mały łobuz sobie słodko śpi.... ech fajnie mi się życie zmieniło. Jeśli teraz chodzę nie wyspany to nie przez impreze tylko przez młodego (ale zdarza się to baaardzo rzadko). Życie towarzyskie wcale nie zamarło bo liczni wujkowie i ciocie wpadają do nas (i zachwycają się młodym). W karnawale planujemy z moją ukochaną odwiedzic pare miejsc (babcia zostanie ze swoim wnuczkiem), aby przypomniec sobie poczatki naszej znajomosci... i gdyby ktos nam powiedzial dwa lata temu ze bedziemy mieli dziecko hmmm to pewnie bysmy się dziwnie na niego spojrzeli. Tak więc nigdy nic nie wiadomo co was spotka ;) milsalsero 2007-01-02 01:36:29 skomentuj (1) dużo zmian Wczoraj spotkałem moją byłą sąsiadkę, której nie widziałem przez 4 lata i oczywiście udało mi się ja zastrzelić paroma faktami z mojego życia. Po pierwsze nie jestem już kawalerem, co do żony to ta sama osoba, która była jeszcze jakiś czas temu moją dziewczyną. Czyli po drodze nie było żadnego rozstania itp itd (to tak jakby ktoś miał wątpliwości). Po drugie będę ojcem (taka teraz moda ;) ), w związku z tym oczekuję za miesiąc jeszcze większej rewolucji niż ta związana z ślubem. Po trzecie w firmie udało mi się zmienić stanowisko na takie, które bardziej odpowiada moim kwalifikacjom. Czyli nowi ludzie, nowe projekty i sporo nowej wiedzy, która musi być przyswojona. Po czwarte udało mi się przebiec Maraton Warszawski. W czasie może niezbyt rewelacyjnym bo 4:45, ale tylko po paru miesiącach przygotowań (z czego lipiec zupełnie mi odpadł bo nie mogłem wtedy ćwiczyć). Oczywiście planuję kolejne starty, i to nie koniecznie w kraju. Jeśil ktoś uważa, że takie przedsięwzięcie jest ponad jego siły, to niech sam spróbuje. Same plusy i tylko jeden minus. Na stronie plusów to lepsze zdrowie (ćwiczenia, dieta, wysypianie się, spadek wagi). Minusem jest to, że pare dni po maratonie wszystko boli, ale to mija :). Po piąte przeprowadzamy się do mieszkania mojej żony (czytaj remont, urządzanie całego mieszkanka i na samym końcy przeprowadzka). Po szóste tańcze już mniej niż przed tem, ale jak tylko maleństwo będzie mogło zostać z kimś na parę godzin to popędzimy z żoną aby to odrobić. I to by było na tyle .... milsalsero 2006-09-24 12:03:46 skomentuj (0) updejt Motochic: miło, że jesteś moją sąsiadką, szkoda, że dzieli nas płot (Sami Swoi AD 2006 ? :)). Ps. Twoje pięć twarzy nieźle mnie rozbawiło. Sąsiadko z pod 25: Jak tam remonty ? No i szkoda, że za jakiś czas nie będziesz moją sąsiadką. Mish: Wszystko w porządku. Święta w rodzinnej atmosferze (u mnie w mieszkanku). Mieszkamy razem, ale dopiero przyzwyczajam się do wstawania o 6 rano (dobrze, że nie o 5). I pewnie za parę miesięcy przeprowadzimy się do czegoś większego, co wymaga remontu. No i wtedy obie (a nawet trzy ;) (ta trzecia to na 10 piętrze, nad sąsiadką z mojego - czy dość skomplikowałem ? :) ) sąsiadki będą bardzo daleko. To tak w wielkim skrócie. Podsumowując: wszystko jest tak jak powinno być i jeśli to możliwe to może się zmieniać tylko na lepsze :) milsalsero 2006-01-17 09:27:48 skomentuj (3) Taka jedna jesienna notka :) Nie dziwię się, że nikt mnie raczej nie czytuje i nie komentuje. Właśnie przejrzałem kolekcje linków po prawej i stwierdzilem, że na 90% z nich nie byłem dłużej niż miesiąc. Ja pomijam fakt, że ostatnio dużo pracuję (w każdym razie nie pamietam kiedy było tak dużo ...). Nie moge nawet tego skomentować (tzn. tego co teraz robie), ale na szczęście wystarczy mi to co mówimy sobie między kolegami. A właśnie mam nowy cel dla swojej kariery, mianowicie zostanę architektem. Pierwszy krok został już uczyniony - pare dni temu wróciłem ze szkolenia. Oczywiście dużo przede mną, ale dzięki temu nie grozi mi to, że będę do końca życia grzebał w kodzie. Życie prywatne? Powiem, tak: jest baaardzo dobrze i nie będę się z tym krył. Jestem szczęśliwy i chcę aby tak zostało. Wiem, że nie zostane pracoholikiem (mimo tej ilości nadgodzin w ostatnich czasach). Z jaką ja radością wracam do domu i robie wszystko tylko nie to co związane z robotą - "bo życie po to jest aby pożyć ..." milsalsero 2005-11-15 20:00:30 skomentuj (3) Takie tam Przed chwila wszechobecny googletoolbar oznajmił mi, że zablokował 666 stron z wyskakującymi okienkami. Poza tym, że jest słodko i miło to się nic dramatycznego nie dzieje. Ile można pisać o tym, że jest fajnie? Coraz bardziej przymierzam się do rekonstrukcji mojego poratliku - oczywiscie będą tam blogi, jak ktoś tanczy to niech o tym opowie. Acha oczywiście bywam na tańcach, ale jak to było do przewidzenia to rzadziej niż dawnymi czasy. Nic dziwnego - nie czuję potrzeby podrywania panienek (hehe jakbym był w tym dobry - ja i podrywanie to dobry dowcip). Upolowałem jedną, taką która mi absolutnie wystarczy do szczęścia. A więcej kobiet to tylko więcej kłopotów - a życie jest zbyt fajne, żeby je sobie komplikować. Mała M. rośnie jak na drożdzach, otoczona przez wujków i ciocie, trzeba być skończonym idiotą, żeby nie przyznawać się do własnego dziecka. Pies takim morde lizał i o nich tutaj nie będziemy się rozwlekać. Zawodowo to ja teraz ide w architekture, nie nie w tą murowaną ale elektroniczną - dość tych architektów wśród znajomych rodziny. Przynajmniej mój brachu się wyróżnia. milsalsero 2005-09-19 23:43:07 skomentuj (0) Gdzie jestem? Koniec dwutygodniowej bajki, odpłynięcia od kampanii wrześniowej, spotów i bilbordów mówiącymi, że będzie lepiej. Włosy wciąż pachna mi lawendą, skóra pełna soczystego słońca i powietrza. Ale ja to jeszcze nic ... wyjechałem z białaską a wróciłem z mulatką ;) Wciąż czuję lekkie oszołomienie wszystkim - a tu czas do pracy... ps. jako partner do kursu salsy czy tanga jestem do niczego - bo zajęty, i bardzo chcę żeby to jedno nie zmieniło się. milsalsero 2005-08-22 08:58:25 skomentuj (4) Ciepło "Są nadzieje, co spadają jak gwiazdy. Są pożądania, co smakują jak piołun. Są ludzie, co przeklęli myślenie." Mimo deszczu jest u mnie wciąż duszno, jakoś nie mam ochoty o czymkolwiek pisać. Jade wkrótce na wakacje, na których mam nadzieje a) zrobie mnóstwo fajnych fotek, b) wypije morze wina ale nie tyle aby mieć potem kaca, c) nasącze ciało słońcem tak aby starczyło na długo d) lenistwo będzie tylko przykrywką do przeczytania tych wszystkich książek, które zbyt długo czekają na swoją kolej. Jeśli chodzi o salsę, to ograniczam się ostatnio głównie do słuchania i sprawdzania co w trawie piszczy na mojej stronce (sezon ogórkowy, co tu sie oszukiwac). Jeśli chodzi o kobiety to też bez zmian - i nie jest to powód do wstydu :) a wręcz przeciwnie, im dłużej trwa tym bardziej chcę aby było na dłużej. Jeśli chodzi o pracę - na szczęście klima chłodzi moje rozpalone od stukania palce, ale to co za oknem baaardzo rozleniwia. Radio Latina gra z playlisty, widać im też się nie chce pracować. W kuchni tłocza się butelki po piwie i piszczą aby je wymienić bo mogą lada chwila paść ofiarą mojego roztrzepania i zamaszystego kroku. W mieszkaniu poza zamocowaniem rolet i lampy nic nowego. Moja najlepsza przyjaciolka znakomicie sobie radzi z byciem najlepsza matka pod sloncem, bobas jest słodki i pewnie za dwa-trzy lata będzie do mnie mówić wujku... Tango hmm... chyba będę musiał zmienić nazwe bloga bo dawno nie byłem. Chyba musze poczekać aż będę miał podrośnięte dzieci, bo wtedy czas spoważnieć. Żartuję, oczywiście. Ta muzyka jest gdzieś u mnie w środku i czasem znajduje sobie ścieżkę do mojej stopy, która zaczyna lekko stukać, tak jakby miała zacząć krok do tyłu a potem w bok i obrót. milsalsero 2005-07-31 22:31:35 skomentuj (1) Dyskretne bolero Siedze sobie sam, ale nie jestem samotny. Uczenie się w parze do kolokwium mogłoby spalić na panewce jeśliby zamiast wpatrywać się w drzewa, liście, trójkoty, ciągi i inne robaczki słuchałbym bolera sączącego się z dalekiego Paryża. Im dalej od początku studiów tym mniej chce się pisać magisterkę. Studia wyższe mam, pracę mam - to chyba taka sztuka dla sztuki hmm... ? No ale temat w miare ciekawy - kiedyś w końcu trzeba będzie zacząć grać na giełdzie. Nigdy nie uważałem się za osobę obdarzoną lekkim piórem - bliższy jest mi styl pisania autora "7 stopnia" - bardzo oszczędny i zwięzły. Matematyk i wspinacz. No to czas na spokojne zanurzenie się w kołuderce i przypomnienie sobie paru twierdzeń na dobranoc. ps. tytuł jest aluzją do matematyki, tej z romantyczną nutką ;) milsalsero 2005-06-13 23:30:42 skomentuj (1) Mija czas Życie toczy się ... powoli, wszystko rozwija się tak jak powinno, zupełnie bezstresowo. Za oknem słońce, słoneczna muzyka sączy się jak mojito z głośniczków. Żałuję, że nie mam domu z basenem gdzie mógłbym usiąść nad brzegiem z książką i zapomnieć o bożym świecie. A wieczorem wybieram się na tańce - najwyższy czas - bo ile można siedzieć w domu i udawać, że się pisze pracę magisterską. Jutro trzeba będzie powalczyć ze ścianami i sufitem aby umieścić parę obrazków, półki i lampkę. Ale to jutro, a dziś jest dziś. Zaraz na rower po pustych ulicach, uwielbiam takie długie weekendy w Warszawie. Wszystko zamiera.... znika gonitwa za marnością po korytarzach biurowych. Kumbia... spotkałem kiedyś Chilijczyka, który mówił mi, że dla niego to jak dla nas Disco Polo (teraz to chyba juz AgroTechno - nie jestem na bieżąco ;). A mnie się kojarzy z wakacjami na końcu świata, gdzie do domku nad plażą dopływaliśmy motorówką - a wieczorami impreza także w rytmie kumbii... I nawet ona, ta z biednych dzielnic jest interpretowana na różne sposoby... ba nawet potrafi zabrzmieć jak ska. Hmm... trzeba będzie wrócić do tanga.. ale to po wakacjach, jesienią gdy melancholia będzie starała się wkraść w moje serce, a ja jej pomogę krokiem do tyłu i w lewo. milsalsero 2005-05-26 11:11:25 skomentuj (2) Na narty ... Tak więc moi drodzy czytelnicy ... halo ? Czy ktoś tu jeszcze wpada? Zresztą sądzę, że raczej nie ma czego żałować - będąc po drugiej stronie lustra nie posiadam takie talentu jak co poniektórzy. Może i dobrze? Na świecie jest dość pisarzy i grafomanów. Jutro jadę w góry, wpierw planuję rozgrzewkę nowych desek w Białce a potem na Kasprowy. Jeśli w najbliższych dwóch miesiącach nic się tutaj nie ukaże to będzie oznaczać, że należy mnie szukać w znacznie spokojniejszym miejscu. Ale odpukać nigdy jeszcze nic mi się nie stało na nartach. Oczywiście w ostatnim momencie przypomniałem sobie, że muszę spłacić kartę (i po raz kolejny przypominam sobie, że muszę założyc konto w jakims banku internetowym...). Ale mówi się trudno, pojade troche później i dzięki temu zafunduję sobie rozgrzewkę w postaci dłuuugiego spaceru pod góre z plecakiem i nartami. Jednym słowem nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jeśli chodzi o sprawy sercowe to dosłownie zero problemów. Pomijam fakt, że troche zaczynam tęsknić za A. ale może zobaczymy się juz w poniedziałek. Ciekawe... nie pamiętam abym kiedyś miał takie odczucie jak teraz. Może chodzi o to, że po prostu czuję się kochany. Kiedy rozmawiamy z sobą przez telefon to nie muszę wyobrażać sobie, że się uśmiecha - to po prostu słychać. Ech życie jest piękne :) W ostatnią sobotę miło zaszleliśmy - ja zagrałem Pascala (bardzo dobre gnochi ze szpinakiem) dziewczyny przyniosły jeszcze jedną sałatkę, szarlotkę i rum. I tak się objedliśmy...że potem musieliśmy dużo tańczyć... Moja najmłodsza bratanica (śmieję się, że brat wyrobił norme także za mnie) jest urocza. Wszędzie jej pełno, zaczyna już mówić 'mama' i 'tata'... dojeżdżają do nas w piątek. Dobrze, że stół jest duży :) Jak przez ostatnie miesiące nie miałem na nic siły to czuję, że zaczyna być coraz lepiej ... w końcu uff... i wraca mi ochota do życia. "Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty" No to po jajeczku !!! Mmm pychota. ps. moja sąsiadka robi pyszną sałatkę cesarską - sekret brzmi - anchois ci... nie mówcie nikomu milsalsero 2005-03-23 23:53:25 skomentuj (1) Zbieżności Ostatnio nawiązałem znajomość z moimi sąsiadami, od słowa do słowa okazało się, że oboje czytamy blog mishqui. Wpierw małe nieporozumienie co do wymowy - blog miśki ? nie nie czytam... Była w Meksyku - aaaa mishqui (z naciskiem na q :) no i jak to się wymawia? Z A. układa mi się coraz lepiej. Wątpliwości znikają, uśmiechy pojawiają się na każdym kroku. Niestety na Włoch nie pojedziemy, może za rok ? Salsa nie zając nie ucieknie, a ja i tak sie napaliłem na ten kongres :) Za to narty się szykują (tzn. już wyszykowane stoją sobie w kuchni - gdzie je codziennie podglądam - świeży zakup). Jeszcze nie wiem gdzie i z kim, ale jestem cały czas w kontakcie z moją kochana kuzynką A. Generalnie na horyzoncie 3 Doliny, no normalnie bosko - zeszły rok był taki sobie jeśli chodzi o narciarskie podboje tak więc trzeba będzie to sobie wszystko odbić. Zima zimą a ja na przekór czuje się rewelacyjnie - no bo byle do wiosny :) milsalsero 2005-02-20 21:27:11 skomentuj (1) |
Warto Dawka wiedzy dla takich jak ja Myszką dookoła świata fine arts & design - ciekawe meble O mnie Objawy salsoholizmu Nocą ... Sheesha tango salsa Czytam Andalo Amelka Czerwona sukienka Placz faceta Gaja Milością pachnąca IntoTheWest salsa jak lekarstwo Mishqui Sheena Słowa, słowa, słowa Ona tańczy !!! anai ael Słucham Radio Tarifa Leningrad Ozomatli Sergent Garcia Cecilia Bartoli nie tylko salsa ... Radio Latina Maraca Descarga .... Willie Colon timba Juan Luis Guerra Maná |